BLOG O WNĘTRZACH I PODRÓŻACH.
DWIE PASJE- PROJEKTOWANIE WNĘTRZ I PODRÓŻE. WITAJCIE W MOIM ŚWIECIE!

niedziela, 4 października 2020

PODRÓŻE: SARDYNIA - kwintesencja Włoch na zielonej wyspie

 Podróż przez Sardynię była bardzo emocjonalna z wielu powodów. Po pierwsze przez pandemię i covid była kilkakrotnie przekładana i wyczekana jak żadna inna. Po drugie ze względu na niezwykle ważne dla nas wydarzenie mające miejsce na Sardynii i w końcu przez wielość i różnorodność "włoskości" jakie można na Sardynii znaleźć oraz wydarzenia, które wytrącają człowieka ze spokojnej codzienności i każą mierzyć się z nieprzewidywalnymi przeciwnościami losu. Sardynię pierwszy raz odwiedziliśmy cztery lata temu i wówczas przez podróż samolotem i ograniczony czas udało nam się zobaczyć jedynie jej północno-wschodnią część czyli głównie Szmaragdowe Wybrzeże. Sardynia jednak ma do zaoferowania naprawdę wiele, jest bardzo duża i niezwykle różnorodna. A jej piękna natura musi nieraz mierzyć się z głupotą ludzką, brakiem dbałości i ogromem śmieci pozostawianym przez ignorantów, niestety...






























W podróż wyjechaliśmy w sierpniu choć zaplanowana była na maj- wówczas nie musielibyśmy walczyć z wysokimi temperaturami, które na Sardynii w tym miesiącu potrafią doskwierać. Ale za to temperatura wody oscylująca w granicach 23 stopni w maju byłaby jedynie marzeniem, więc minus został wynagrodzony plusem. Podróżowaliśmy samochodem, naszym przerobionym "kampervagenem", którym zwiedziliśmy już sporo no i oczywiście z ukochanym czworonogiem. Ten drugi czynnik sprawił, ze na podróż musieliśmy przeznaczyć jednak więcej czasu- i tak pokonanie Czech i Austrii trzeba liczyć w jeden dzień, drugi natomiast to całe Włochy aż do Livorno, skąd odpływa prom. My jednak na prom wsiedliśmy dopiero w trzecim dnu, dzięki temu mogliśmy jeszcze zregenerować siły nad włoskim jeziorem na kontynencie. Gdyby nie pozamykana część kempingów, pandemii w zasadzie możnaby nie zauważyć...Środki ostrożności w przestrzeni publicznej oczywiście tak ale poza tym spokój. Byłam zszokowana kiedy przed wjazdem na prom wyczytałam na łamach "pseudo prasy", ze turyści uciekają z Sardynii ze względu na ilość zakażeń....Rozejrzałam się wokół- spokojni ludzie, uśmiechnięci w oczekiwaniu na prom- to samo po przypłynięciu na miejsce. Gdzie ta panika? Chyba tylko w polskich mediach.....





















Podróż z Livorno do Golfo Aranci w zależności od promu zajmuje 6 a nawet 9 godzin. Na Sardynię mieliśmy szczęście trafić na ten szybszy rejs i o świcie można było rozkoszować się już kawą z widokiem, idealną temperaturą i cudownym powietrzem.




















Rozpoczęliśmy naszą podróż przez wschodnią część Sardynii aby dotrzeć na południe i tam spędzić kilkanaście dni. Krajobraz przemienia się cudownie- od bezkresnych połaci na północy po wysokie góry na wchodzie i wymagającą trasę serpentynami nad przepaściami.













































Tak niestety wyglądają miejsca "mniej turystyczne" - pozostawione śmieci wszelkiego rodzaju w takim krajobrazie są szokujące...


Na wschodzie udało nam się znaleźć jak się później okazało jedyną płynącą na Sardynii rzekę- reszta była o tej porze roku całkowicie wyschnięta. Tutaj również bardzo urokliwy Arbatax i cudownie położone z niesamowitym widokiem klimatyczne miasteczko Baunei. 


Odpoczynek w cieniu drzewa korkowego...



Arbatax


Baunei





Po wyjeździe z Baunei, serpentynami w dół warto udać się do maleńkiej miejscowości Santa Maria Navaresse- jest tam wszystko aby cudownie odpocząć- wspaniała woda, urokliwy port i spora ilość knajpek w cieniu...Czasem znajdą się też włoscy kelnerzy, którzy z całkowitym spokojem na niewygodne pytania miło odpowiedzą "to nie jest mój problem" :)  W trakcie wyjazdu okazało się, ze takie włoskie podejście potrafi w sposób całkowicie bezkonfliktowy rozwiązać niewygodne sytuacje:) Podróże kształcą!






Samo południe to przepiękne wybrzeże Costa Rei, które dzięki covid pomimo sezonu w pełni nie było wcale aż tak zatłoczone. Tutaj znaleźliśmy prawdziwą enklawę na kilkanaście cudownych dni.









Cagliari czyli stolica Sardynii specjalnie nie zachwyca...Myślę, że dużo ładniejsza jest Olbia i zdecydowanie bardziej przyjemniejsze jest Alghero...Cagliari sprawia wrażenie bardziej przemysłowego niż urokliwego włoskiego miasta.





















I oto najważniejszy dzień, na który czekaliśmy....:)

































































Ostatnie kadry z Costa Rei i ruszamy dalej...


















W podróży najpiękniejsze jest to, że nigdy nie wiemy co przyniesie kolejny dzień....Na południu warto zatrzymać się też w Puli i na plażach Chia....A będąc w drodze nie wiadomo kogo się spotka. Kilkakrotnie na postojach zagadywali do nas Włosi- i tutaj rzeczywiście należało mocno odświeżać znajomość włoskiego aby się porozumieć- ale zawsze były to sympatyczne pełne śmiechu spotkania:)  Raz też kiedy nie mieliśmy pomysłu gdzie spędzimy noc, spotkaliśmy przesympatyczną polską parę, która zaprosiła nas do winnicy, w której wynajmowała dom abyśmy tam mogli spędzić noc:) Serdecznie Was pozdrawiamy!

















Będąc w południowo-zachodniej części Sardynii koniecznie trzeba pojechać na wysepkę Sant' Antioco- nie jest to miejsce aż tak oblegane przez turystów a dzięki temu jest tam mnóstwo miejsc gdzie można spokojnie się zatrzymać.






Urokliwe miasteczko na wyspie- Calasetta













































I dalej przemieszczając się z południa na północ wyspy, tym razem zachodnią częścią nie można pominąć miasta Bosa- wąskie uliczki i prawdziwie włoska, klimatyczna architektura


































Kolejny przystanek - Alghero. Alghero to jedno z takich miejsc, którym można zachwycić się od razu i nic nie jest w stanie tego już zmienić...Sardynia jest bardzo zieloną wyspą. Wbrew pozorom zdarza się tutaj deszcz- nawet w sezonie- my przeżyliśmy prawdziwe burze i ulewy dwukrotnie. Na południu jednakże jest bardzo mało palm, na północy znacznie więcej i jadąc z południa na północ po wjeździe do Alghero jest to jeden z elementów, który od razu przykuwa uwagę....Bulwar z palmami przy porcie.



A potem jest już tylko lepiej, prawdziwie zadbane, kurortowe miasto, z uroczymi sklepikami z rękodziełem i tablicami z wizerunkami mieszkańców Sardynii, który dożyli sędziwego wieku 100 lat i więcej:)














Z każdej podróży przywozimy coś cennego. Przede wszystkim wspomnienia! Ważne aby kreować je tak aby były dla energią i wsparciem kiedy nadejdzie ciężki czas. Czasem taki cięższy czas może zdarzyć się też w podróży. Nigdy nie wiemy jak dokładnie nasza podróż się potoczy i kiedy się skończy, jak w życiu...W trakcie tej podróży musieliśmy zmierzyć się z chorobą naszego czworonoga. Dzięki temu poznaliśmy też włoskich weterynarzy, ich sposób pracy, podejście do zwierząt, do nas i zdobyliśmy kolejne doświadczenie- niełatwe ale i takie w życiu muszą się pojawić. Kilka tygodni na Sardynii pozostanie jak każda podróż czasem niezapomnianym i nie do przecenienia!