BLOG O WNĘTRZACH I PODRÓŻACH.
DWIE PASJE- PROJEKTOWANIE WNĘTRZ I PODRÓŻE. WITAJCIE W MOIM ŚWIECIE!

poniedziałek, 7 stycznia 2019

PODRÓŻE: Izrael: Eilat, Morze Martwe i Jerozolima zimą






























Izrael, w szczególności Eilat położony na południu kraju, nad Morzem Czerwonym przy granicy z Egiptem i Jordanią jest z pewnością poza Wyspami Kanaryjskimi idealnym miejscem aby uciec przed polską zimą w poszukiwaniu słońca i czystego powietrza. Lot z Krakowa zajmuje 4 godziny i lądujemy w całkiem innej rzeczywistości. Pod wieloma względami jest to piękna podróż i doświadczenie, jednak Izrael jest specyficzny pod wieloma względami i jest to naprawdę odrębna strefa geograficzna i kulturowa.



1. Kontrola po przylocie i przed wylotem- to najbardziej wymagająca część całego podróżniczego przedsięwzięcia. Przed wylotem rzeczywiście czytaliśmy na ten temat i mieliśmy świadomość , że jak napisali niektórzy "trzeba uzbroić się w cierpliwość" jednak stan faktyczny był zdecydowanie gorszy od wyobrażenia. Jeszcze na płycie lotniska przed wejściem w strefę kontroli zostaliśmy wybiórczo zatrzymani, nasze paszporty sprawdzone i padło kilka pytań  nt. naszych wzajemnych relacji, planów pobytowych itd. Zostaliśmy puszczeni dalej jednak kolejki przed tzw." wywiadem" zdawały się nie mieć końca...Oczekiwanie na wywiad trwało dwie godziny, była to już nasza dziewiąta godzina w podróży licząc od wyjścia z domu zatem takie oczekiwania na "przesłuchanie" stawało się mocno irytujące. Niestety ciężko było pozbyć się wrażenia, że urzędnicy są mocno upierdliwi a nie skrupulatni. Natomiast dowiadując się już na miejscu coraz więcej o kraju i kulturze pewne zachowania zaczęły w naszych oczach być zasadne i kontrola powrotna- choć trwała równie długo i konieczne było przemierzenie aż czterech punktów kontrolnych i odpowiedzenia na szereg niejednokrotnie dziwnych pytań- obarczona była już mniejszym stresem. Trzeba uświadomić sobie, że jest to kraj ciągłych napięć a relacje z sąsiadami są obarczone ryzykiem działań wojennych. Trzeba też mieć świadomość, że mając w paszporcie pieczątki z Egiptu, Jordanii czy Iranu nie unikniemy dodatkowych pytań o cele wizyt w tych krajach a jeśli tylko nasze odpowiedzi będą pokrętne możemy narazić się na długofalowe przesłuchanie.

2. Lato zimą- Eilat położony jest na południu kraju nad Zatoką Akaba. My lądowaliśmy la lotnisku Ovda, z którego do centrum Eilatu jedzie się ok 50 minut. Na lotnisku nie ma wypożyczalni samochodów, do miasta można udać się transportem publicznym (*autobus linii 282, płatnośc gotówką w szeklach) lub prywatnym firmy Egged- z którego skorzystaliśmy, robiąc booking i płatność jeszcze przed wylotem. Teoretycznie mieliśmy w  niego wsiąść 40 minut po przylocie, jednak było to niemożliwe ze względu na przedłużającą się kontrolę- natomiast nie było najmniejszego problemu z transportem po czasie. Temperatura na przełomie grudnia/ stycznia wynosiła ok 20-24 stopnie, słońce zachodziło po 17-tej i temperatura spadała do ok 12-14 stopni więc przydawały się cieplejsze okrycia.Sam Eilat jest typowym kurortem, nie najpiękniejszym z odwiedzonych w różnych miejscach dotychczas a było ich sporo więc tak wypada porównanie. Jednak czysta woda, powietrze i słońce to na pewno gwarancja odpoczynku.Tym bardziej, że Morze Czerwone pełne jest różnorodnych ryb a w stronę granicy z Egiptem i Taby ma również rafę koralową.





                                                          Wszechobecne koty....





























3. Red Canyon- czyli obowiązkowy punkt do odwiedzenia w Eilacie. Czerwony Kanion oddalony jest o ok 30 km od miasta. Co rzadko się zdarza nie wypożyczyliśmy samochodu, chcąc sprawdzić czy damy radę poruszać się tym razem komunikacją miejską. Jechaliśmy autobusem wraz z wojskiem- do tej obecności trzeba się w Izraelu po prostu przyzwyczaić jak i do widoku długiej broni w rękach naprawdę młodych ludzi- autobus po drodze zatrzymywał się na pustyni w kilku miejscach, gdzie zlokalizowane są jednostki szkoleniowe, jednak kierowcę poprosiliśmy, żeby pamiętał i wysadził nas przy Red Canyon co się zresztą bez problemu udało. Na miejscu mała konsternacja, którym szlakiem iść i jaki kierunek obrać. Autobus bowiem zatrzymuje się przy głównej drodze a nie na parkingu do Red Canyon- zatem nasza trasa przebiegła całkiem odwrotnie niż większości turystów ale dzięki temu zobaczyliśmy znacznie więcej, ponieważ przeszliśmy dłuższą część kanionu, do której większość idąca od właściwej strony nie dociera. Cała trasa trwała 2 godziny- tylko przy samym końcu- miejscu głównie obleganym turystycznie od właściwej strony parkingu była bardziej wymagająca ze względu na wąskie przejścia między skałami i drabinki. Natrafiliśmy na grupę nastolatek, które zakorkowały przejście i krzykom i lamentom nie było końca:) Generalnie warto pójść właśnie czarnym szlakiem od strony drogi- aby stanowić następnie źródło informacji dla nadchodzących z przeciwka:) Na dworcu centralnym w informacji jeszcze przed wyjazdem zapytaliśmy kiedy jest powrotny autobus- powiedziano nam jedynie kiedy jedzie ostatni...Generalnie trzeba się przyzwyczaić, ze na takich trasach przystanki nie są zaopatrzone w rozkłady a autobusy niejednokrotnie jeżdżą jak chcą:) W drodze powrotnej żeby nie zamarznąć na pustyni udało nam się złapać taksówkę gdzie wraz z poznanymi turystami z Niemiec za powrót do miasta zapłaciliśmy po podziale tylko nieco drożej niż wyniosłyby bilety (bilet autobusowy do kanionu- 16 szekli/osoba).







































Dobrze mieć kogoś, kto zawsze poda Ci rękę:)



4. Morze Martwe czyli co najpiękniejsze w Izraelu! Z Eilatu nad Morze Martwe jest ponad 200km, trasa trwa ok 2,5 godziny. Dla mnie to obowiązkowy punkt wizyty w Izraelu, skądkolwiek miałoby się tam dojechać! Morze podzielone jest na część płytszą -do 4m głębokości i część głęboką, gdzie woda ma zdecydowanie bardziej intensywny kolor ze względu na głębokość do 250m. Miejsce jest przepiękne! Jest to największa depresja na świecie, ok 430m p.p.m. Jest tam ok 10% więcej tlenu co naprawdę pozwala odetchnąć pełną piersią. Kojący duszę krajobraz i woda o zasoleniu tak dużym, że wypycha na powierzchnię. Nie da się pływać za to relaks jest maksymalny- można po prostu leżeć na wodzie bez wysiłku. Wielość minerałów sprawia, ze jest to miejsce przede wszystkim relaksacyjno- zdrowotne. Największym problemem jest jednak to, że wysycha i jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania za ok 70-80 lat miejsce to przestanie istnieć.




 5. Jerozolima- wyprawa z Eilatu do Jerozolimy jest dość mocno wymagająca ze względu na odległość. Sama trasa autokarem zajmuje ok 4 godzin, trzeba nastawić się również na zmianę pogody. W Eilacie ok 20 stopni, nad Morzem Martwym ok 22 stopnie czyli pełen komfort, Jerozolima zaledwie 11-12 stopni. Szczerze współczułam tym, którzy na miejscu musieli się zaopatrzyć w spodnie i bluzy i przestać zgrywać chojraka:) Sama Jerozolima jest dość ciężkim miastem do zwiedzania- tłumy ludzi, wielokulturowość, trudna historia i masa informacji do ogarnięcia. Warto mieć przewodnika, który wyjaśni wszelkie niuanse i przeprowadzi przez labirynt uliczek. Nie ominą nas tam kontrole bezpieczeństwa, czujne oko wojska i strefy, do których nie uda nam się wejść....Ale warto!





6. Niuanse: W Izraelu z pewnością czeka na nas przepyszna kuchnia. Mnóstwo przypraw w kontraście do chemii wszelakiej, której tam się nie używa...Generalnie Izrael do tanich miejsc nie należy. Łatwo przeliczać szekle na złotówki ponieważ 1 szekiel to okolice 1 złotówki. O ile kebab, shawramę czy falafel zjemy za ok 35-50zł to w knajpce czy restauracji same startery w połączeniu z piwem będą nas kosztować dla dwóch osób już ok 130zł. Główne dania z napojami zamkną się w okolicy 200-250zł. Samo piwo kosztuje ok 26-28 szekli. Lampka wina- tyle co cała butelka ok 26-35 szekli. Na co trzeba uważać to płatności kartą- to jedyne miejsce w jakim byłam gdzie żadne płatności nie są potwierdzane kodem pin! Co to oznacza w praktyce- wystarczy dać kartę i kwota zatwierdza się sama. Może to dawać pole do wszelakich nadużyć, szczególnie, że częstokroć płacąc np. za posiłek w restauracji kelner zabiera kartę...Co prawda przynosi rachunek z daną kwotą ale skąd pewność, że nie zatwierdził też innych transakcji? W Izraelu nikogo to nie szokuje, tak jest po prostu. Może to kwestia ogólnego zaufania? Generalnie lepiej posługiwać się gotówką.




                                                           Z widokiem na Jordanię....


7. Czy warto? Na pewno tak. Izrael bardzo mnie zaskoczył w aspektach pozytywnych jak i negatywnych...Jest to zupełnie inna od europejskiej kultura- poczynając od kwestii religijnych na mentalnych i kształtowaniu wspólnoty kończąc...Wielu elementów specyfiki kraju tam po prostu nie zobaczymy- natomiast jeśli nas zaciekawi ,zdobyte informacje mogą mocno zaskoczyć.

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Pięknych Świąt!/ Have a beautiful Christmas

                                            Po prostu Pięknych Świąt!
                                           Have a beautiful Christmas!



poniedziałek, 17 grudnia 2018

5 (i więcej) pomysłów na personalizację przestrzeni kuchennej/5 (and more) ideas for personalizing the kitchen space

Coraz częściej nudzą nas gotowe aranżacje wyciągnięte z katalogów. Ich popularność spada, bo chociaż to wygodne i proste rozwiązania, to jednak brakuje im “tego czegoś”, co wyróżni nasze wnętrze spośród tysiąca innych i sprawi, że będzie przytulne, komfortowe i prawdziwie domowe.


Kubki, kubeczki
Chyba każdy ma swój ulubiony kubek :) Otrzymany jako prezent, przywieziony z podróży czy po prostu kupiony w sklepie - nie chowajmy go do szafki! Wyjmijmy po jednym kubku każdego z domowników i wyeksponujmy je na kuchennej półce lub specjalnie zawieszonych haczykach. Nie bójmy się misz-maszu - im różniejsze kształty, wzory i nadruki, tym lepiej.
Different cups
Everyone has their favorite mug :) Received as a gift, brought from a trip or simply bought in a shop - do not hide it in the cabinet! Let's take out one cup of each roommate and display them on the kitchen shelf or hanged hooks. Don't be afraid of a hotchpotch - the more different shapes, patterns and prints, the better.


























Farba tablicowa, magnetyczna lub 2w1
To nie tylko świetny sposób na personalizację kuchni, ale też oryginalny pomysł na zapewnienie sobie wygodnego miejsca na codzienne notatki, listę zakupów czy wiadomości do współlokatorów.
 Farba magnetyczna to prawdziwy hit w aranżacji kuchni. Co ważne, może być stosowana na różnych powierzchniach i materiałach, m.in. na ścianie, drzwiach, ceramice bądź drewnie. Samo malowanie nie należy do najprostszych (farba jest gęsta i wymaga uważności przy nakładaniu), ale efekt jest wart zachodu.
 Farbę magnetyczną możemy pokryć warstwą ściennej farby, nadając jej dowolny kolor. Inną opcją jest pomalowanie jej farbą tablicową, po której możemy śmiało pisać kredą, nie tracąc właściwości magnetycznych powierzchni. Na rynku są też dostępne farby 2w1, czyli farby magnetyczne tablicowe.
 Blackboard, magnetic or 2 in 1 paint
 It is not only a great way to personalize the kitchen, but also an original idea for providing a comfortable place for everyday notes, a shopping list or messages to roommates.
 Magnetic paint is a real HIT in many kitchen designs. What's important, it can be used on various surfaces and materials, including the wall, door, ceramics or wood. Painting itself is not a simple action (paint is dense and requires caution when applying), but the final effect is worth the trouble.



























Zdjęcia i cytaty
Chyba ciężko o coś bardziej osobistego niż fotografie. Zdjęcia z ostatnich wakacji lub rodzinne portrety pięknie ozdobią przestrzeń kuchenną. Mini-galerię stworzymy m.in. na lodówce, wspomnianej wcześniej farbie magnetycznej lub na zwykłym sznurku za pomocą spinaczy. Tak zawieszone zdjęcia możemy przeplatać np. z suszonymi ziołami.
 A kto z Waszych domowników ma swoje ulubione powiedzenia? Taka “złota myśl” również może stać się ozdobnym motywem kuchni, np. w formie neonu, grafiki, magnesu czy naklejki.
Photos and quotes
 I think it's hard to find something more personal than photographs. Pictures from past holidays or family portraits can beautifully decorate the kitchen space. We can easily create a small gallery on the refrigerator, wall painted with magnetic paint or on an ordinary lace with clips.
 And who of your flatmates has their favorite sayings? Such "words of wisdom" can also become a decorative kitchen motif, eg in the form of a neon, graphics, a magnet or a sticker.



Dekoracje DIY i gadżety

Kuchnia z duszą to taka, w której najważniejsi są ludzie. To serce domu - dajmy mu więc odrobinę siebie, tworząc coś własnoręcznie. Zrobione przez nas samych ozdoby najpiękniej podkreślą wyjątkowość naszej kuchni. Dekoracje wyciągajmy nie tylko na Święta! Odjechany “obraz” z wytłaczanki do jajek może ozdabiać kuchenną ścianę przez cały rok, nie tylko na specjalne okazje.
Ostatnia opcja spodoba się miłośnikom funkcjonalnych kuchni. Jeśli macie swoje ulubione gadżety lub autorskie patenty na sprawne wykonywanie prac kuchennych - również je pokażcie. To, jak gotujemy, to esencja tego miejsca. Być może zainspiruje nas do kolejnych kreatywnych odkryć kulinarnych!
DIY decorations and gadgets
A kitchen with a soul is one in which people are the most important. It's the heart of the house, so let's give it a little bit of ourselves by creating something with our own hands. The home-made decorations highlight the uniqueness of our kitchen. And they are not only for Christmas! The original "image" made of an egg carton can decorate the kitchen wall all year round, not only for special occasions.
The last option will appeal to the lovers of functional kitchens. If you have your favorite gadgets or unique patents to make kitchen work more efficient - show them as well. The way how we cook is the essence of this place. Maybe it will inspire us to further creative culinary discoveries!



Autorką gościnnego wpisu jest Agnieszka z bloga ł+.

The author of the guest post is Agnieszka from lazienkaplus.pl/blog.

piątek, 23 listopada 2018

PROJEKT: pokój dla dziewczynki w bieli, różu i szarości/ PROJECT: A girl's room in white, pink & grey

Niewielki pokój Marysi ale spełnia jej marzenia:) Obecnie jest żółto- pomarańczowo-zielony a efekt jaki chcemy osiągnąć po metamorfozie to romantyczny pokój z białymi mebelkami i różowo-szarymi akcentami. Pomogą w tym kolory ścian, tapety i dodatki:)
A small mary's room will make her dreams come true:) At this moment room has yellow-orange-green colours and after metamorphosis it will be a romantic space with pink& grey accents. Colours of the walls, wallpapers and accessories will create a final effect:)







poniedziałek, 5 listopada 2018

PROJEKT: łazienka z geometrycznym wzorem i kolorem granatowym/ PROJECT: bathroom with geometric pattern and navy blue colour

W przypadku łazienek inwestorzy rzadko eksperymentują z kolorami i wzorami. Najczęściej wybierane są rozwiązania minimalistyczne lub ponadczasowe jasne kolory i spokojne wzory. W przypadku tej łazienki Inwestorka chciała zrobić coś nietypowego i dzięki jej otwartości mogliśmy zaszaleć ze wzorem i z kolorem we wnętrzu. Przepiękny granatowy kolor w postaci cegiełki znalazł się w prysznicu. Bazą była szarość przełamana płytką z geometrycznym wzorem w kilku kolorach. Drewniane dodatki przełamały całość:)
Investors are not always willing to experiment with colours and patterns in bathrooms. Most frequently they chose minimalistic solutions, timeless bright colours and calm patterns. In this bathroom Investor decided to create sth fancy and her open mind allowed to use both a colour & pattern in this interior. The most beautiful navy blue colour at brick shape appeared in a shower. Tiles with geometric pattern in many colours tohether with basic grey tiles created sth which surely is not average. The wooden accessories gave the final accent:)


























                                                     W trakcie realizacji....
                                                      During works....