BLOG O WNĘTRZACH I PODRÓŻACH.
DWIE PASJE- PROJEKTOWANIE WNĘTRZ I PODRÓŻE. WITAJCIE W MOIM ŚWIECIE!

wtorek, 9 lipca 2019

REALIZACJA: mieszkanie w stylu minimalistycznym w szarości, drewnie i turkusie/ REALISATION: minimalistic style interior with grey, wood and turquise

Każde wnętrze powinno przede wszystkim być dopasowane do inwestora, odzwierciedlać jego charakter i potrzeby. Dlatego tak bardzo dumna jestem z projektu i realizacji mieszkania w Krakowie- inwestor doskonale wiedział w jakiej stylistyce będzie czuł się najlepiej i poszliśmy właśnie w tą stronę- minimalizm, szarości, elementy w drewnie. Jedynym elementem przełamującym ten spokojny minimalizm jest kolor turkusowy, który pojawił się w dodatkach i ożywił wnętrze. Dziękuję inwestorowi za zaufanie, współpracę i za realizację wizji projektowej, która okazała się strzałem w dziesiątkę:)!
Every interior should be matched perfectly to investor's style and be a mirror for his character and needs. That's why I'm so proud of this project below and it's realisation placed in Cracow- investor knew exactly which style is best for him and we just followed this direction- minimalistic style, greys, wooden elements. The only element is a contrast turquise colour in decorations. Thanks so much for trust and great cooperation in making this vision real- which is just bull's - eye:)! 



PROJEKT:

REALIZACJA:





PROJEKT:

REALIZACJA:







PROJEKT:

REALIZACJA:




poniedziałek, 24 czerwca 2019

Pracownia projektowa Arte-INTERNI w nowym miejscu

Nareszcie! Po 6 miesiącach prac projektowych i wykończeniowych mamy nową pracownię!:) Najlepszy na świecie wykonawca spisał się jak zawsze na medal:) Wierzę, że będzie to miejsce pełne dobrych pomysłów i przede wszystkim pozytywnej energii. Elementy drewna i natury mają temu sprzyjać.


Tak było:

Tak jest:














Panel z mchu - twórca Juko Green Design - dziękujemy:)
Prace budowlane i wykończeniowe- Bodexbud


środa, 5 czerwca 2019

PROJEKT: łazienka w wydaniu klasycznym; PROJECT: a bathroom in a classic style

Styl klasyczny we wnętrzach jest ponadczasowy i potrafi być inspirujący w połączeniu z nowoczesnością. Jeśli nie przekonuje nas obecny trend na łączenie w łazienkach płytek białych czy szarych z drewnopodobnymi to może być to świetna alternatywa. Marmur i wszystkie materiały imitujące naturalny kamień pojawiają się w coraz ciekawszym wydaniu. I tak płytka o wymiarze 120x120cm sprawia, że możemy stworzyć z niej piękną, jednolitą lamperię, która w połączeniu z prostą, nowoczesną zabudową mebli stworzy nam przytulne i lekkie w odbiorze wnętrze. Dziękuję inwestorom za pozytywną energię i otwartość w pracy nad projektem:)
The classic style in interiors is timeless and can be inspiring together with a modern solutions. It can be a good altenative if we don't like today's trend in making arrangements with white or grey together with wooden tiles. Marble and all other materials imitating the natural stones appear in more and more interesting edition. Like in this project , tile in a size 120x120cm allows to create a beautiful dado, which in connection with modern furniture creates cosy and light interior.









niedziela, 26 maja 2019

PODRÓŻE: FUERTEVENTURA czyli nie tylko plaże i wiatr...

Fascynujący jest fakt, że każda z archipelagu Wysp Kanaryjskich jest całkowicie inna. Mimo, że położone są tak blisko siebie, żadna nie przypomina kolejnej. Fuerteventura jako druga co do wielkości po Teneryfie ma do zaoferowania kompletnie inne wartości niż Lanzarote, Teneryfa i Gran Canaria. Klimatem jest zdecydowanie bardziej surowa i dzika niż dwie ostatnie- próżno na niej szukać wysokich gór, lasów wawrzynowych i niesamowitej zieleni. Ale jest też całkowicie inna niż równie surowa Lanzarote pokryta czarną lawą- tutaj surowość i dzikość ma inne oblicze- smagana silnym wiatrem i palącym słońcem pośród ciągnących się kilometrami plaż.Najmniej zaludniona i na pewno najmniej naruszona ingerencją człowieka w tym wielką komercją jak południe Teneryfy czy Gran Canarii. I właśnie w tym tkwi jej urok. To co wiedziałam o niej przed wyjazdem- same plaże. To co wiem po- prawdziwa wartość tkwi w jej surowym obliczu mającym do zaoferowania znacznie więcej niż bielutki piasek pod warunkiem, że chcemy to dostrzec:)
































Najwygodniej po wyspie jest poruszać się samochodem. Drogi są dobrze utrzymane, wiele z nich zamienia się w pewnych miejscach w szuter- i nie jest to niestety szuter fiński czyli o standardzie wyższym niż polskie drogi tylko raczej ten z kategorii bardziej dziurawych:) Wyspy Kanaryjskie są bezpieczne i gościnne- nigdy nie spotkała nas na nich żadna nieprzyjemna czy niebezpieczna sytuacja. No, może poza czepiającymi się o karmienie ptaków Niemcami oraz ich gołymi pupami na plaży z naciskiem na im są starsze-tym ich więcej - ale to już taki ich narodowy urok, że wszędzie uważają, że są u siebie i co więcej, wszyscy inni też tak winni uważać:)

Miejsca, które trzeba zobaczyć na Fuerteventurze:
1. Playa Cofete- oj, naczytaliśmy się przed wycieczkę na Cofete jaka to droga trudna i wyboista! Owszem- asfalt się kończy w Morro Jable i pozostałe ok 19km trzeba pokonać szutrem. W sumie droga zajmuje ok 40 minut i do najbardziej wymagających nie należy. Zakręty nie są aż tak strome jak te, które pokonywaliśmy na Gran Canarii czy Teneryfie, gdzie czasem 90 stopniowy zakręt przechodził od razu w strome zbocze. A zatem spokojnie, naprawdę droga jest łatwa i dobrze utrzymana, nie wiem skąd te mrożące krew w żyłach opisy, które można znaleźć w sieci. Sama plaża jest urokliwa ale w specyficzny sposób. Obok znajduje się mały cmentarz a w oddali majaczy słynna Willa Winter, o której powstaniu i przeznaczeniu narosły już legendy- miejsce nazistowskich spotkań czy operacji plastycznych dla zbiegłych nazistów- to tylko niektóre. W każdym razie sama willa jest dość przerażająca i nie zachęca do zwiedzania. W wejściu stoi administrator jakby żywcem wyciągnięty z mrocznych czeluści niebytu- nie komunikuje się jedynie pilnuje aby w puszce znalazło się przed wejściem kilka euro. W środku jest nie lepiej- chaos, bałagan, porozrzucane rzeczy z czasów kiedy mieszkał tam Winter, atmosfera z piekła rodem, nie radzę odwiedzać po zmroku o ile to możliwe...Nawet mnie- maniakalnej "uwieczniaczce" wszystkiego na zdjęciach nie spieszyło  się zrobić ani jednej fotografii to już o czymś świadczy... Generalnie zobaczyć warto i poczytać na ten temat bo sama historia tego miejsca daje do myślenia.




W drodze powrotnej można spotkać kozy, które chętnie dosłownie "wdrapują" się na samochód i nie pogardzą smakołykiem



2. La Pared- maleńka wioska niedaleko Costa Calma, z pięknym skalistym wybrzeżem


Tak, na Fuercie wieje!:) To nie mit! Podczas naszego pobytu codziennie prędkość wiatru osiągała ok 30-40 km/h. Generalnie kiedy słońce tak mocno praży momentami aż ciężko sobie wyobrazić jak można wytrzymać bez takiego wiatru, jest zbawienny. Natomiast jego działanie widać szczególnie mocno na południu wyspy- sprawia, ze krajobraz jest bardzo suchy, przez to mocno wyjałowiony i surowy, pozbawiony zieleni. Jedyny zielony zakątek to Costa Calma, do którego wjeżdzając można przez moment poczuć się jak na zielonej Gran Canarii.



3. Corralejo i park przyrodniczy wydm Corralejo-Corralejo to typowy kurort na północy wyspy. Zdecydowanie tu gwarniej i tłoczniej niż na Costa Calma na południu. Idąc promenadą przy porcie można spotkać "naganiaczy" do miejscowych barów, co jest mocno irytujące. Wszyscy doskonale wiedzą, że nie dostaniemy tam nic dla koneserów prawdziwych "kanarów". Aby zjeść przepyszną rybę i napić się kanaryjskiego rumu na miodzie zdecydowanie lepiej udać się poza kurorty. Tutaj co najwyżej "fish and chips" zaspokoją podniebienia Anglików. Natomiast abstrahując od tego, sama zatoka jest bardzo urokliwa, piękna! Płytka, czyściutka woda i biały piasek, niemalże laguna. A dalej park przyrodniczy wydm - cudo prawdziwe! Niesamowicie wygląda droga, na którą nawiewa piasek.Istnieje też ryzyko konieczności odkopywania auta z piasku po dłuższym pobycie na wydmach:)










4. Cuevas de Ajuy- w Ajuy można znaleźć jedną z nielicznych na Fuercie czarnych plaż, czyli krajobraz bardziej przypominający Lanzarote. Do cuevas wiedzie szlak po niezwykle urokliwym klifie zwieńczonym skamieniałymi wydmami. W dole fale oceanu a przed oczami zatoka usiana jaskiniami.

















5. Betancuria- urokliwe, historyczne miasteczko, które warto odwiedzić jadąc trasą na Mirador de Guise y Ayose i Mirador de Morro Velosa, który jest dziełem Cesara Manrique- do Mirador niestety robiliśmy do niego dwa podejścia i raz okazało się, że jest nieczynny w niedziele i poniedziałki a potem w czwartek też nie dało się na niego wejść z przyczyn niewiadomych. Wielkie moje rozczarowanie bo z góry rozciąga się naprawdę niesamowity krajobraz na tą "czerwoną" część wyspy.




6. Morro Jable- na południu wyspy. Sam kurort nie jest może specjalnie zachęcający ale jest tam jedno miejsce, które warto odwiedzić. Centrum Odnowy Żółwi Morskich znajdujące się przy porcie. Można dowiedzieć się i zdać sobie sprawę jak bardzo bezmyślna działalność człowieka ma wpływ na losy żółwi- to tutaj żółwie " po przejściach" dochodzą do siebie a młode są odchowywane i następnie wypuszczane do oceanu na Playa de Cofete.





7. Costa Calma- spokojny kurort na południu wyspy. Można tutaj naprawdę odpocząć ale wieje jak wszędzie:)



8. Osobliwości Fuerty czyli pręgowiec berberyjski- to tutaj wszędzie gdzie można spotkać ludzi można spotkać też te małe zwierzątka- ciężko być odpornym na ich urok, zwykle zawsze otrzymują jakiś smakołyk z rąk człowieka. Niestety są to też największe szkodniki ale na dobre wpisały się już w krajobraz wyspy.



 Warto- Fuerteventura całkowicie inna od pozostałych, dzika i surowa, mało skomercjalizowana, wietrzna, spalona słońcem przez co z pewnością panuje na niej najsurowszy spośród wszystkich wysp klimat. Nadal gościnna, z przepysznym jedzeniem, kanaryjskim rumem i cudownymi widokami.