BLOG O WNĘTRZACH I PODRÓŻACH.
DWIE PASJE- PROJEKTOWANIE WNĘTRZ I PODRÓŻE. WITAJCIE W MOIM ŚWIECIE!

środa, 11 września 2019

PODRÓŻE: DANIA czyli natura, sztuka & design (natur, kunst & design)

Natura, sztuka i design- w tych trzech słowach może zamknąć się opis tego małego ale cudownie interesującego kraju. Kraj o wiele mniejszy od pozostałych krajów skandynawskich- wzbudzał nieco obaw, czy natura będzie podobnie dostępna i łaskawa dla "kamperowców" jak choćby Norwegia czy Finlandia. Językowo najbardziej zbliżony do Norwegii, krajobrazowo i architektonicznie do Szwecji ale ze swoim niepowtarzalnym sielskim klimatem. Każda jego część- wyspa czy ląd jest jednak inna, każda ma swoje urokliwe zakątki, które ciężko powtórzyć w innym miejscu. Nie ma tu gór, teren na większości obszaru jest całkowicie płaski, co powoduje, że podróż nie jest specjalnie trudna i nie wymaga wielu tygodni jak w przypadku Norwegii czy Finlandii aby zwiedzić cały kraj. Rozpoczęliśmy od zwiedzana wysp czyli popłynęliśmy promem z Rostock do Gedser i jak się później okazało był to najlepszy możliwy wybór. Powitaliśmy Danię w jej najbardziej na południe wysuniętym zakątku żeby późnej przejeżdżając kolejne wyspy dotrzeć też do najdalej wysuniętego na północ i zwiedzić całą Jutlandię. Założenia były takie jak zawsze- przede wszystkim natura, z dala od największych miast (wymaga tego podróż z sierściuchem:)) i z dala od autostrad- poznawanie kraju z tego punktu widzenia - nie dziękuję:) Pozostawiam mniej ciekawym świata, odhaczającym punkty na mapie:)




Natura zamiast all inclusive:)
Pisałam już o tym kilka razy w przypadku podróży na Nordkapp czy do Finlandii- podróżować to jak dwa razy żyć i tego się trzymamy! Przekonaliśmy się już o tym wielokrotnie, że nic tak nie wzbogaca  i nie uczy jak podróże. Dania okazała się  być równie- choć zgoła inaczej inspirująca jak pozostałe skandynawskie kraje. Na południu - cudownie położone domki częstokroć kryte strzechą, pola dookoła okraszone kwiatami i sielska , spokojna atmosfera. Cudownie zachowana i zadbana architektura- domy z końca XIX wieku o dziwo utrzymane, trawniki wykoszone i kwiaty posadzone:) Falster i Mon- dwie urocze wyspy, Zelandia, na której położona jest Kopenhaga i Fionia- nazywana ogrodem Danii ale ona chyba urzekła nas najmniej. Obawialiśmy się mocno- przyzwyczajeni do wielkich skandynawskich przestrzeni- czy ten mały skrawek pozostawia cokolwiek dla mocno potrzebujących przestrzeni i krajobrazów nomadów....






Południe i wyspy
To co na pewno warto zobaczyć na południu to Mons Klint czyli białe klify oraz zamek Egeskov. Klify widzieliśmy dwa lata temu z oddali kiedy płynęliśmy promem ze Szwecji- ciągną się przez kilkanaście kilometrów i robią niesamowite wrażenie. Muszę przyznać, że z pozycji bliższej nieco mnie rozczarowały, Są piękne, owszem jednak samo wybrzeże jest kamieniste i w większości dość wąskie- biorąc pod uwagę tłoczących się tam ludzi odbiera to dość sporo uroku w spokojnym kontemplowaniu przyrody. Aby zejść na dół trzeba pokonać dokładnie 496 stromych schodów, tyle samo jak można się domyśleć z powrotem:)





Most nad Wielkim Bełtem


Zamek Egeskov
Najpiękniejszy kompleks zamkowy, jaki udało nam się zobaczyć. Nie tylko fantastycznie przestrzennie zaprojektowany. Na kilkunastu hektarach znajdziemy nie tylko niesamowitą architekturę ale i wystawiennictwo na najwyższym poziomie. Do tego kilka ogrodów w różnych stylach (w tym warzywniak:), muzeum motoryzacji, które zgromadziło niesamowitą kolekcję samochodów i motocykli. Dla "rozrywki" mamy tu też grotę Draculi oraz park linowy. Co najpiękniejsze- wszystko to odbywa się bez chińskiego badziewia i tandety! 





Północ czyli Jutlandia Północna i odkrycie wyjazdu-Skagen
Nie da się ukryć, ze najpiękniejsza natura w Skandynawii jest zawsze na północy. I choć północna Dania to wysokość dopiero okolic szwedzkiego Goteborga to naprawdę można tą północną naturę już poczuć. Przede wszystkim widać to już po skarłowaciałych lasach, hektarach wrzosowisk i moim ukochanym mchu chrobotku:) Skagen- miasto znajdujące się na samej północy urzekło mnie małymi sklepikami i galeriami z niesamowitym duńskim designem! Atmosfera, która tam panuje to kunszt duńskiej estetyki- Skandynawia chyba się z tym wyczuciem rodzi po prostu bo nigdzie indziej tego zwyczajnie nie ma! Mają to po prostu we krwi! Poza samym wzornictwem sztuki użytkowej urzeka jej wystawiennictwo- co może wydawać się niemożliwym- mdfu tutaj nie spotkamy- tylko drewno i naturalne materiały- z dala od paździerza i plastiku! Nie do pomyślenia w Polsce, która mdfem i bilbordem stoi! O samym designie napiszę w osobnym wpisie.






Tam gdzie łączą się dwa morza
Jest takie miejsce na północy Danii- przylądek Grenem- gdzie Morze Bałtyckie łączy się z Morzem Północnym. Dwa różne prądy powodują, że fale obijają się o siebie i można odnieść wrażenie, ze morza te toczą ciągłą walkę. Miejsce to nazwaliśmy "małym Nordkapp", można poczuć, ze dotarło się na sam kraniec Danii tak jak dociera się na kraniec Norwegii. Auto zostawia się na parkingu i spacer w stronę cypla zajmuje ok 20 minut w jedną stronę. W Morzu Północnym można zaobserwować foki, które podpływają blisko brzegu. Niestety idąc napotkaliśmy też na kilka martwych fok- siła natury, na którą nic poradzić nie możemy... To co jednak możemy zrobić, to nie zbliżać się za bardzo do fok i ich nie zwabiać- szacunek do przyrody tutaj to podstawa!




















Kolejne niesamowite miejsce tym razem już na północno zachodnim wybrzeżu (i tutaj rozpoczyna się historia z wiatrem) to Lokken. Dojeżdżamy samochodem do samej plaży po czym na nią...wjeżdżamy:) Jest to całkowicie legalne, po szerokiej, ubitej, twardej jak skała plaży jeżdżą samochody osobowe i kampery. Można tak jechać kilkanaście kilometrów wzdłuż morza i wyjechać w całkiem innej miejscowości. Wszyscy mają przy okazji kupę frajdy:) A wiatr? O tak- zachodnie wybrzeże to potęga wiatru! Wieje, wieje i jeszcze raz wieje żeby nie ujmować tego dosadniej! 



Hvide Sande czyli kolejne słynne miejsce na mapie duńskiego wybrzeża- że wieje widać po uszach Dahara, które zwykle są jednak klapnięte i mojej fryzurze:)




Ribe
Najstarsze i jednocześnie dla nas najmroczniejsze miasto Danii- miało w swoim klimacie coś takiego, co powodowało ciarki na plecach:)




Fakty i mity
Mit 1- czyli "noclegi"
To co interesuje "kamperowców"  (może poza Niemcami na emeryturze jeżdżącymi wypasionymi kamperami za kupę pieniędzy, którzy zatrzymują się jedynie na kempingach) to jak wygląda infrastruktura dla kamperów i gdzie można spać. O ile w krajach: Norwegi, Szwecja i Finlandia obowiązuje prawo każdego człowieka do natury i można zatrzymać się na noc w dowolnym miejscu byle oddalonym o min 100m od domostw i jest to całkowicie legalne- to w Danii sprawa wygląda zgoła inaczej- przynajmniej w teorii. Na ten temat przeczytałam przed wyjazdem mnóstwo wpisów, kłótni i sporów jak to wygląda zatem napiszę z naszego prawdziwego doświadczenia. Dania jest małym krajem. Nocowanie poza kempingami jest tutaj niedozwolone. To nie Finlandia gdzie można się zatrzymać nad swoim "prywatnym" jeziorem. To powoduje, że z wielu miejsc ogólnodostępnych chce skorzystać jakaś określona liczba ludzi . Dla lepszego wyobrażenia- nadal nie jest to Bałtyk latem w sezonie! W związku z tym wiele plaż czy miejsc przy rezerwatach przyrody oznaczonych jest tabliczkami no camping w tym: przekreślonym namiotem, przekreśloną przyczepą kempingową czy przekreślonym kamperem. Te ostatnie jak zauważyliśmy są głównie tam gdzie nie ma toalet. Natomiast nie jest tak, że będąc w podróży kiedy zastanie nas noc nie możemy się zatrzymać i przespać. Nie dziwne, ze nie wolno rozkładać się tu z całym "majdanem" biwakowym czy przyczepowym kiedy Duńczycy akurat całą rodziną przychodzą się kąpać i korzystać z natury- no bo gdzie mają jechać, do Finlandii bo tam więcej miejsca? Natomiast w praktyce sprawa wygląda tak: nie po to kupuje się kampera (wyjątek czytaj: Niemcy) aby zatrzymywać się tylko i wyłącznie na kempingach. Czym się to wtedy różni od hotelu i all inclusive? Przyjeżdzam, rozkładam się, siedzę tydzień "kamper w kamper" jak pokój w pokój w hotelu i zamiast na śniadaniu spotykam się na myciu naczyń? Zwykle nie o to nam wszystkim "kamperowcom" podróżnikom chodzi:) Chcemy w spokoju pobyć blisko natury, w ciszy, z bliskimi, oddać się odpoczynkowi i myśleniu o tym co w życiu ważne! Zatem szukamy miejsc blisko natury- to normalne. W Danii naszukać się trzeba natomiast jest to możliwe. Zawsze znaleźliśmy miejsce gdzie pies mógł się wybiegać a my mieliśmy spokój i kontemplację przyrody. Dwa razy spaliśmy w miejscu z przekreślonym kamperem- raz nieopodal spali młodzi Niemcy (w odróżnieniu od swoich dziadków), drugi raz o świcie przyjechali Duńczycy z psami aby ich wyprowadzić- wszyscy serdecznie nas pozdrawiali! Zatem tak wygląda praktyka- nikt się nie czepiał i nie miał problemu- jeśli nie śmiecimy, nie rządzimy się, nie zostajemy kilku dni (bo po co- przecież przyjechaliśmy zwiedzać) i jesteśmy w porządku!




Mit 2  czyli pies na smyczy
Pomijając miasto co jest oczywiste, w większości miejsc typu plaże czy rezerwaty, lasy itp jest obowiązek psa na smyczy. Praktyka: jeśli tylko jest szansa i mało ludzi- Duńczyk pozwoli swojemu psu się wybiegać i na pewno zrozumie jeśli twój pies też tego potrzebuje! (pod warunkiem, ze nikomu krzywdy nie zrobi). Duńczycy kochają psy i rozumieją, ze pies też człowiek:)

Mit 3 czyli drogo
Chyba największym mitem, o jakim słyszeliśmy przed wyjazdem była cena paliwa. "Trochę taniej niż w Norwegii" głoszą blogi. W Norwegii paliwo jest najdroższe owszem- jego cena potrafiła przekraczać w przeliczeniu 7zł/litr. Ale w Danii? Podczas naszego wyjazdu korona wynosiła ok 0,58 groszy. Paliwo średnio kosztowało 8,84-9,29 - średnio 5,30zł!!!! Dla porównania- po przekroczeniu granicy w Polsce przy autostradzie cena paliwa wynosiła 5,42zł. Jakiś komentarz?

Czystość czyli narodowa tradycja
Narodowe tradycje, przyzwyczajenia i mentalność są różne jak różne są narody. Czego nie ma w Danii a co jest w Polsce- to ŚMIECI. Tak, warto napisać to dużymi literami!! W Polsce wchodząc kilka metrów do lasu napotykamy na tabuny śmieci pozostawionych przez rodaków- butelki, kapsle, pety- długo by wymieniać. Tradycja? Kultura czy sztuka? W Danii- a jak już napisałam nie poruszaliśmy się autostradami tylko w większości małymi drogami i przejechaliśmy ją wzdłuż i wszerz omijając Kopenhagę ze względów wyżej wymienionych- nie napotkaliśmy miejsca, które byłoby zaśmiecone. Nawet tam gdzie przysłowiowy diabeł mówi dobranoc były opróżnione kosze na śmieci gdyby ktoś chciał coś wyrzucić. Jako, że ta kwestia napawa mnie wyjątkową nerwowością nie napisze na ten temat więcej. Zamieszczam jedynie zdjęcie porównawcze miejsca w Polsce, nad rzeką, w którym zatrzymaliśmy się podczas trasy do Danii przed granicą z Niemcami- gdzie ODPOCZYWAJĄ rodacy, wygląda ono tak:


Nadmienię, że jest to jedynie namiastka tego co tam było!

Jakość a nie "jakoś" czyli uczmy się od Skandynawii
Czego możemy nauczyć się od Skandynawii? Wypowiedzieć się mogę, ponieważ zwiedziłam wszystkie kraje skandynawskie i podróżowałam po nich całymi tygodniami (pomijam szwedzkie dzielnice gdzie widoczny jest już przypływ emigrantów i ich "kultury"):
- szacunku do natury
- uprzejmości i zaufania w stosunku do drugiego człowieka w tym uśmiechu nawet kiedy kupujesz tylko chleb w  markecie
- czystości, dbałości o szczegóły, estetyki
- jakości a nie bylejakości
- nie ma złej pogody - są tylko źle dobrane ubrania:) Skandynawskie dzieci bawią się i biegają w deszczu i mrozie i jest to absolutnie normalne. Przy naszej mentalności i podejściu do tematu ludzie siedzieliby w domach cały rok!

Za to można kochać Skandynawię:):)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz