BLOG O WNĘTRZACH I PODRÓŻACH.
DWIE PASJE- PROJEKTOWANIE WNĘTRZ I PODRÓŻE. WITAJCIE W MOIM ŚWIECIE!

piątek, 29 listopada 2019

PROJEKT: wnętrze w stylu klasycznym/ PROJECT: classic style interior

Lubię klasyczne wnętrza...Pewnie dlatego, że są eleganckie, opierają się tymczasowym trendom, są stonowane i można poczuć w nich odrobinę luksusu:) Wiadomo, że nie są to wnętrza dla każdego ale z pewnością trzeba docenić w nich dobór dobrej jakości materiałów i stonowaną elegancję. Takie wnętrza to zwykle wnętrza z duszą, dekoracyjne, z obrazami i zbieranymi latami książkami. Wnętrze jest w trakcie realizacji, jeszcze trochę cierpliwości i będzie gotowe.
I like classic style interiors...It's surely because they are elegant and resisting to temporary trends, toned and with a bit of luxury:) They are not for everyone, it's sure, but we have to appreciate a good quality materials and toned elegance. Usually they are interiors with a soul, decorative with paintings and books collected by years. This interior is in a realisation now so a bit of patience and it'll be ready.







                                                                 Realizacja/ Realisation











środa, 13 listopada 2019

PROJEKT: salon z otwartą kuchnią w stylu eklektycznym/ PROJECT: living room with open kitchen in eclectic style

W pracy nad projektami wnętrza niejednokrotnie zdarza się, że konieczne jest pogodzenie wielu różnych wizji i różnych upodobań inwestorów. Zadaniem projektanta jest czuwanie aby nie popaść w przesadę w próbie pogodzenia wielu różnych stylów i aby finalny efekt uzyskał spójność. Ostatnio dość popularny stał się styl eklektyczny, który jest ukłonem właśnie w stronę różnych upodobań . I to dobrze- dzięki temu wnętrze może być o wiele ciekawsze i uzyskać efekt zaskoczenia. W tym projekcie pojawiły się elementy nowoczesne jak minimalistyczna kuchnia i drewniane lamele, uzyskujące ostatnio znaczną popularność oraz elementy bardziej stylowe jak podłoga imitująca marmur calacatę, stół  czy fotel uszak oraz loftowy akcent w wykończeniu stolika kawowego czy konsoli w holu. Wszystkie te elementy sprawiły, że pomimo calacaty na podłodze nie mamy wrażenia "pałacowości" a wręcz poczucie dość nowoczesnego wnętrza z ocieplającymi akcentami. Nie wykluczone, że zamiast srebrnych wykończeń finalnie pojawią się złote, które były rozważane początkowo i świetnie zgrałyby się z granatem:) Do realizacji jeszcze chwila zatem wszystko jest możliwe.
When we work on the project interior it happens pretty often that we have to bring together different visions and tastes of investors. The main interior designer work is to watch over the whole vision which finally can be consistent. Lately very popular is eclectic style which is good for different style preferences. Thanks to such style the whole interior can be even more interesting  and giving "wow" effect. In this project we connected elements from different styles like minimalistic kitchen  and wooden panels and more stylish elements like floor with marble effect and armchair, also some industrial elements like coffee table and console in a hall. 











niedziela, 10 listopada 2019

PODRÓŻE: KOPENHAGA czyli architektura i design na najwyższym poziomie

Dania zafascynowała nas niemalże od pierwszej chwili. O podróży do Danii pisałam tutaj. Ze względu na podróż z czworonożnym sierściuchem nie udało nam się wówczas zwiedzić Kopenhagi zatem należało jak najszybciej nadrobić zaległości.  Kopenhaga okazała się równe urokliwa jak cała Dania, choć niezwykle rzadko takie stwierdzenie można przypisać dużemu miastu, które ponadto jest jeszcze stolicą. Świetnie skomunikowana, zorganizowana, zaprojektowana i zadbana. O wielości miejsc, które są tutaj do zobaczenia nie wspominając. Na zwiedzanie mieliśmy 4 dni i jest to absolutne minimum aby zobaczyć to co najistotniejsze. I choć pogoda w Danii nie rozpieszcza, szczególnie jesienią, sporo pada i dość wcześnie robi się ciemno co może nie być najlepszym czasem na takie zwiedzanie to jednak okazało się, że taki czas ma też sporo plusów. Kopenhaga okazała się najbardziej urokliwa własnie wieczorem kiedy cudownie duńsko-ujarzmione światło panuje w mieście. Nie można wyjść z podziwu, jak niesamowicie Duńczycy panują nad światłem, które staje się nieodzownym i wręcz pożądanym elementem codziennego życia i obcowania z architekturą. Przytłumione, ciepłe, "zapraszające" światło - element tak często u nas zaniedbywany - tutaj staje się częścią "hygge". Kopenhaga jest najpiękniejsza wieczorem.
































Kwestie organizacyjne
Lot do Kopenhagi jest naprawdę krótki- z Krakowa zajmuje 1godz 20 minut. Z lotniska do samego centrum jest bardzo blisko, a komunikacyjnie do wyboru mamy zarówno metro, pociąg jak i autobusy. Każda z tych form jest bardzo "bezkolizyjna"- nabywamy bilet, nie musimy go kasować tylko okazujemy go w razie kontroli. Do metra nie mamy specjalnych bramek, gdzie musimy odbić bilet przez co ruch jest bardzo płynny. Duńczycy są uczciwi i bardzo ułożeni, przez co z tego co zaobserwowaliśmy nie nadużywają możliwości aby przejechać się komunikacją bez biletu nawet jeśli mogą bez problemu wsiąść bez niego do każdej komunikacji miejskiej. Podczas kilku kontroli tylko raz zaobserwowaliśmy przypadek braku biletu. Jego brak to mandat w wysokości 750 koron ( ok 450 zł). My dodatkowo postawiliśmy na jeszcze większe ułatwienie mianowicie zakupiliśmy tzw. Copenhagen Card, czyli kartę uprawniającą do przejazdów komunikacją miejską w dowolnej formie i ilości oraz wejściówek do większości atrakcji turystycznych. Nie jest to rozwiązanie najtańsze- koszt nabycia obu kart na 72 godziny to ok 900zł, natomiast ma sens kiedy chcemy oszczędzać czas i naprawdę sporo zwiedzić. Okazujemy kartę i poruszamy się bezproblemowo i bezstresowo po całej Kopenhadze.

Co koniecznie trzeba zobaczyć
Muzeum Designu- od tego zaczęliśmy oczywiście:) Duński design jest niekwestionowaną potęgą i naprawdę tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że kultowe modele foteli czy lamp, z których wzornictwo czerpie do tej pory powstały w latach 50-60 tych XX wieku. Zobaczenie na żywo historii takich twórców jak Arne Jacobsen, Verner Panton, czy Poul Henningsen nosiło dla mnie znamiona swoistej mistyki, co zrozumieją na pewno wszyscy designerzy:)











Det Bla Planet - czyli Oceanarium w Kopenhadze
Przepięknie pokazane i dobrze zorganizowane ekspozycje życia podwodnego i "duże" a wręcz ogromne akwarium, w którym wspólnie żyją rekiny młoty, płaszczki, wiele gatunków ryb i żółw- to miejsce, które przyglądać się można godzinami. Zresztą jak to w Skandynawii są do tego przygotowane warunki- można leżeć na poduchach przy samej ściance akwarium albo siedzieć na ławeczkach jak w amfiteatrze- co kto woli.





Muzeum Architektury - można nie tylko obejrzeć ciekawą ekspozycję obejmującą zdjęcia i makiety ale i zobaczyć film zatytułowany "duński model"- objaśniający skąd bierze się u Duńczyków tak dobrze zaprojektowane życie, na które składa się przestrzeń, architektura i design- odgrywające w ich życiu tak dużą rolę, pozwalające prowadzić życie harmonijne i o wysokim standardzie.

Ogrody Tivoli- choć nie przepadamy za wszelkimi miejscami typu lunaparki i centra rozrywki to Ogrody Tivoli okazały się wielkim zaskoczeniem. Duńczycy obchodzą Halloween i mieliśmy okazję po raz kolejny w Danii podziwiać prawdziwy kunszt w dekorowaniu i ozdabianiu miejsc na specjalne okazje. Perfekcja i estetyka na najwyższym poziomie o czym pisałam też już  we wcześniejszych wpisach o Danii i duńskim designie. Słowa kicz i brak wyczucia nie mają tutaj miejsca. Ogrody zwiedzaliśmy wieczorem, w cudownym oświetleniu i z wokół towarzyszącym zapachem gloggu serwowanego w małych knajpkach rozsianych na terenie Tivoli. Co jakiś czas rozlegały się krzyki z szalonych atrakcji typu roller coaster. Jednakże całość jest na tyle wyważona- małe knajpki i sklepiki, spokojne ścieżki dobrze zdizajnowane i "karuzelowe" atrakcje,  co sprawia, że nawet przeciwnicy "spędów" typu lunaparki muszą przyznać zdecydowany plus temu miejscu.












Nyhavn- czyli kanał i ulica w centrum Kopenhagi, jedno z najpopularniejszych i najbardziej charakterystycznych miejsc Kopenhagi. Fasady kamienic pomalowane na charakterystyczne, jaskrawe kolory - to miejsce akurat dla mnie najpiękniejsze jest w dzień kiedy kolory te dobrze widać i wczesnym wieczorem kiedy pojawiają się pierwsze lampki. Nocą fasady nie są oświetlone natomiast swoistego klimatu nabierają wtedy zapełniające się urokliwe knajpki.
































Spacer po Stroget i sklepy z designem - Stroget czyli najdłuższa ulica Kopenhagi wyłączona z ruchu. Tutaj akurat w sobotę mieliśmy okazję obserwować jak Duńczycy korzystając z weekendu oblegają sklepy głównie z designem:) aby jeszcze bardziej udoskonalać swoje mieszkania i oddawać się w nich w pełni "hygge". Początkiem listopada zaczyna tutaj panować już prawdziwie świąteczna atmosfera.





Zamek Rosenborg- niewielki jak na duńskie możliwości zamek w sercu Kopenhagi, można dostać się do niego spokojnie spacerując od strony Nyhavn. Jego wnętrza co prawda nie zachwycają aż tak jak np. wnętrza Egeskov, gdzie zgromadzone ekspozycje ukazują też część czasów nam bliższych i są o wiele ciekawiej wystawione - ale zobaczyć jak najbardziej warto.




Glyptoteket- czyli muzeum sztuki poświęcone sztuce starożytnej oraz XIX wiecznej sztuce duńskiej i francuskiej , założone i ufundowane przez Carla Jacobsena. Zdecydowanie warto szczególnie ze względu na rzeźby Rodina czy Palmiarnię.








Zamek Frederiksborg-rzydencja królewska już oddalona od samej Kopenhagi, zatem trzeba na niego zarezerwować więcej czasu ze względu na sam dojazd- ok 45 minut pociągiem i dwa przystanki autobusem oraz ze względu na znaczne rozmiary zamku i naprawdę ciekawą ekspozycję do zobaczenia. Na ostatnim piętrze znajdziemy również wystawę fotografii i sztukę modernistyczną a w piwnicach coś dla najmłodszych.






Kopenhaska syrenka- nie umiem powiedzieć czy jest przereklamowana jak twierdzą niektórzy. Być może dlatego, że naprawdę trzeba pokonać kolejne kilometry, których w całej Kopenhadze trzeba zrobić niemało aby ją zwiedzić- bo znajduje się w dość specyficznym miejscu. Można tu oczywiście posiłkować się również rowerami co jest świetnym rozwiązaniem ze względu na wszechobecne ścieżek rowerowych- do których też trzeba się przyzwyczaić choć nie zostaniemy tutaj rozjechani raczej przyjaźnie "obdzwonieni" - "uwaga- jadę". Rowerów jest w całej Danii więcej niż samochodów. Ale wracając do syrenki- tłoczący się wokół niej ludzie na tej małej przestrzeni sprawiają, ze ciężko tak naprawdę przy niej stanąć i zastanowić się czy jest fajnym symbolem. 


Kopenhaga jest fascynującym miejscem. Na pewno ze względu na niesamowite połączenie architektury starej i nowoczesnej, które wplatają się w siebie jak nieodłączne elementy. Na pewno ze względu na cudowne wieczorne światło, które tutaj panuje i możliwość "podglądania" Duńczyków przez wielkie szyby ich mieszkań , w których widać jak bardzo dumni są ze swojego wzornictwa i jak w jego otoczeniu żyją. Duńczycy nie używają firan ani zasłon, naprawdę sporadycznie pojawiają się w ich oknach rolety. Jest to świadectwo faktu, ze żyją nie mając nic do ukrycia, są częścią ufającego sobie społeczeństwa żyjącego w zgodzie ze sobą, naturą i ustanowionymi normami. Duńska architektura, design i "hygge"to na pewno elementy, których ja osobiście zazdroszczę Duńczykom na co dzień.